Reklama

Wiadomości

5 pytań do... Patryka Jakiego

Całe nasze życie sprowadza się do polityki. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, to jest bardzo źle przede wszystkim dla państwa, a to już wyświechtane, lecz prawdziwe: „takie będą Rzeczpospolite, jakie młodzieży chowanie" mówi Patryk Jaki w rozmowie z Piotrem Grzybowskim.

[ TEMATY ]

5 pytań do...

ms.gov.pl

Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości

Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Piotr Grzybowski: Panie Pośle, jak się robi politykę w Europarlamencie?

Patryk Jaki: Pierwsze, na co należy zwrócić uwagę, to że praca w Europarlamencie wygląda inaczej niż w parlamencie polskim, dlatego, że tutaj duża część legislacji odbywa się na poziomie komisji.

W Polsce komisje są do przepracowywania dokumentów, natomiast sama twarda legislacja odbywa się na sesjach plenarnych, to jest pierwsza różnica. Druga różnica jest taka, że w Brukseli jest mniej dyskusji merytorycznej na sesjach ogólnych, które ludzie mogą oglądać. Dyskusja jest zdominowana politycznie szczególnie przez stronę lewicowo- liberalną. To jest wręcz hegemonia tej strony, charakterystyczna dla nowoczesnych demokracji liberalnych, która bardzo często wręcz tłamsi wolność słowa w Europarlamencie. Mamy więc taką dyktaturę poprawności politycznej. Trzeba jednak próbować się w tym odnaleźć, budować sojusze, chociaż jest to trudne ze względu na to, że Polska ma słaby wizerunek w Europie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Ten słaby wizerunek bierze się z tego, że wokół nas jest jednak silna opozycja, która - wraz ze swoimi mediami - cały czas przedstawia Polskę w krzywym zwierciadle, a która tak naprawdę nie są opozycją, tylko są siłą dominującą w Polsce, zbudowaną jeszcze na zgniłych porozumieniach 89 roku i pochodnych. W związku z tym sytuacja w Europarlamencie jest mocno skomplikowana.

Reklama

PG: Powiedzieć, że w UE nie dzieje się najlepiej, to nic nie powiedzieć. Przed jakimi największymi wyzwaniami, Pana zdaniem, stoi wspólnota?

PJ: Po pierwsze UE przestaje się liczyć na świecie jako gracz, który walczył o pozycję lidera. Stany Zjednoczone i Chiny coraz bardziej „odjeżdżają” gospodarczo i technologicznie. Również kolejne kontynenty aspirują do tego, aby powalczyć o bycie najważniejszą siłą światowego rozwoju. Tymczasem Europa, zamiast zwiększać swoją konkurencyjność, cały czas ją zmniejsza.

Najlepszym przykładem tego jest spór wokół technologii telekomunikacyjnych (gdzie Europa była kiedy potęgą), czy spór o 5G, który się odbywa już tylko pomiędzy Stanami i Chinami. Europa pełni tutaj rolę odtwórczą, a Chiny pracują już nad 6G. Dlatego niestety europejski pomysł na to, żeby być w przyszłości konkurencyjnym polega na tym, aby stać się prekursorem w rozwiązaniach dotyczących czystej energii, czyli rozwiązaniach klimatycznych.

Reklama

Tutaj jednak też pojawia się problem, czy rzeczywiście Chiny ze swoim najnowszym pomysłem również nie wyprzedzą Europy o kilka długości, a my poniesiemy ogromne koszty niszczenia tradycyjnej energetyki. Dlatego UE znalazła się w rozkroku, gdzie z jednej strony ustrojowo próbuje budować federalizm, który jest bardzo kontrowersyjny w kontekście siły napędowej Europy, która jednak była najsilniejsza, kiedy odbywała się naturalna rywalizacyjna pomiędzy państwami, a po drugie dlatego, że najważniejszy pomysł, jak stworzyć przewagę konkurencyjną w przyszłości, jest bardzo ryzykowny i nie ma żadnej gwarancji, że skończy się sukcesem.

PG: Czy ustalenia z ostatniego szczytu Rady Europejskiej są Pańskim zdaniem korzystne dla Polski?

Reklama

PJ: Nie, są wyjątkowo niekorzystne. Pamiętajmy, że konkluzję szczytu stanowi zawsze pewna wola polityczna, która powinna się przekładać na prawo.

Mamy sytuację taką, że wraz z wolą polityczną została wyrażona zgoda na prawo, które jest dla Polski wyjątkowo niekorzystne: to znaczy rozporządzenie, które łączy budżet z tak zwaną praworządnością, a definicja praworządności - jak wszyscy wiemy jest tak szeroka, co widać w dokumentach.

Podziel się cytatem
Ja nad tym pracuję od samego początku w PE. Prędzej czy później musi się to skończyć katastrofą: i dla Polski, i dla Europy, jeżeli nie będzie wycofania się z tego, a na razie nic na to nie wskazuje. Niestety, w lipcu widzieliśmy ogromny błąd polskiej dyplomacji, która zgodziła się na rozporządzenie, które – przypominam - 2 lata było w zamrażarce, dlatego że wszyscy wiedzieli o jego niezgodności z prawem, z traktatami i zdrowym rozsądkiem, a bardzo szybko ruszyło dopiero po zgodzie polskiej delegacji. Dlatego, niestety, to co się dzisiaj dzieje, to jest próba naprawiania lipcowego błędu. Niestety, nie jestem w tej sprawie optymistą, ale chciałbym się mylić.

PG: W wielu wystąpieniach europarlamentarzystów słychać wręcz wyścig o bycie najbardziej lewicowym. Co się stało, że Europa skręciła tak mocno w lewo?

PJ: Potrzebowałbym godziny, żeby to wyjaśnić od samego początku. Przede wszystkim my widzimy odejście od antropologii ograniczonej, na rzecz antropolgii nieograniczonej, przesycenie demokracji liberalnej, która stała się bezalternatywną, i która jednocześnie ma w swoim zamierzeniu wolność, czyli wyemancypowanie kolejnych obszarów życia, które jednocześnie powodują chaos.

Z drugiej strony, mamy wskazanie - jako głównego celu życia człowieka - już nie tego, co było znane dla Europy kiedyś i wiązało się z naturalną wizją chrześcijańską. Celem samym w sobie stał się dobrobyt, a w związku z tym zniknęły uniwersalne pojęcia moralności. Mówiąc syntetycznie, jeżeli celem życia nie jest uzupełnianie cnót wypełnianych wobec jakiejś ustalonej moralności (dyktowanej - tak jak kiedyś w Europie przez chrześcijaństwo) i życie wieczne po śmierci, a zamiast tego celem jest dobrobyt, to musi on - jako cel sam w sobie - w połączeniu z wolnością absolutną powodować siłą rzeczy coraz większy chaos. W związku z tym mamy w tej chwili dyktat demokracji liberalnej i tworzenie żyznej gleby dla neomarksistów.

Reklama

To wszystko powoduje, że Europa jest coraz bardziej pogubiona, coraz mniej konkurencyjna, coraz bardziej zwaśniona. Wszystkie spory przenoszą się na ulice, panuje coraz większy chaos. Jeżeli nie daje się uzgodnić nawet podstawowych reguł życia, jeżeli nie daje się uzgodnić, jakie są najważniejsze przykazania moralności - do których można by się odwołać, sądów - do których można się odwołać, a wszystko można zmienić głosem demokratycznym, związanym z aksjologią demokracji liberalnej, to równie dobrze można przegłosować, że stara moralność, czy stara historia, czy Europa oparta na korzeniach chrześcijańskich nie istniała, mimo że istniała. Głosować można wszystko i w tym kierunku to idzie.

PG: Co zrobić ? Czy jest realna szansa na powrót UE do swoich chrześcijańskich korzeni?

Reklama

PJ: Na razie, niestety, wygląda to pesymistycznie, dlatego że postępuje laicyzacja i sekularyzacja, która jest oczywiście efektem tego, o czym wspominałem - to znaczy dominacji wolności absolutnej nad jakimkolwiek ładem i porządkiem. To powoduje, że kolejne pokolenia pod tym względem będą miały jeszcze gorzej, nie mając się za bardzo do czego odwołać, czego chwycić. Wszystko to, co uznają za wolność, może być kierunkowskazem ich życia.

Dlatego niestety przewiduję, że Europa będzie się pogrążała w coraz większym chaosie, ale ostatecznie te anty-wartości muszą przegrać, bo to jest tak, jak z komunizmem, nazizmem, potem z marksizmem itd. Zawsze tylko jest pytanie, ile ofiar ta walka pochłonie.

Podziel się cytatem

PG: Należy Pan do młodszego pokolenia polityków i europarlamentarzystów. Jakie z Pańskiej perspektywy są możliwości zainteresowania ludzi młodych sprawami publicznymi ?

PJ: Całe nasze życie sprowadza się do polityki. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, to jest bardzo źle przede wszystkim dla państwa, a to już wyświechtane, lecz prawdziwe: „takie będą Rzeczpospolite, jakie młodzieży chowanie". Dlatego bardzo dobrze byłoby, gdyby każdy był zaangażowany w politykę chociażby na podstawowym poziomie, żeby nauczyć się rozróżniać podstawowe spory i problemy dzisiejszego świata, znać polską historię, żeby mieć umiejętność rozróżnienia prawdy od fałszu, dobra od zła.

Chciałoby się, aby więcej młodych ludzi angażowało się w politykę, rozumiało więcej ze świata, ale - póki co - niestety nic na to nie wskazuje. Poza tym ja jestem zwolennikiem patrzenia w ten sposób, że to nie wiek rozróżnia, czy ktoś ma zdolność do pełnienia dobrej służby publicznej, czy nie. Wprost przeciwnie - są osoby, które w bardzo podeszłym wieku potrafią pełnić jeszcze wspaniałą służbę publiczną, być wzorem dla innych, ale również są osoby, które pomimo wieku i doświadczenia - dają fałszywe recepty. I na odwrót - wśród młodych ludzi można znaleźć ludzi bardzo ideowych, ale można również znaleźć wychowanych w anty wartościach, czego prezentację widzimy na Polskich ulicach.

2020-12-19 10:52

Ocena: +5 -2

Reklama

Wybrane dla Ciebie

5 pytań do … Marka Jakubiaka

[ TEMATY ]

5 pytań do...

Marek Jakubiak

5 pytań do … Marka Jakubiaka, polityka, posła na Sejm VIII kadencji, Prezesa Federacji dla Rzeczypospolitej

Marek Jakubiak: To był autentyczny bunt. Policzyłem swoje szable, to znaczy menagerów, wszystkich, którzy u mnie pracowali, zapytałem ich, czy dadzą radę beze mnie prowadzić dalej interes i powiedziałem, że jeżeli nie będziemy zmieniać sami, to nikt nam nie zmieni Polski tak, żeby przedsiębiorczość mogła mieć swoje stabilne miejsce w polityce. Mało nas jest do pieczenia tego chleba. Naprawdę. W Parlamencie lobby historyczno- dziennikarskie jest przeokrutnie wielkie, natomiast najczęściej są to ludzie, którzy uważają, że pieniądze pochodzą z konta, a nie z ciężkiej pracy, więc takie mamy ustawodawstwo, jakich mamy posłów. A ponieważ uważam, że przedsiębiorczość jest sercem organizmu, a społeczeństwo krwią, to powinniśmy jednak dbać o to serce, bo jak stanie, to po prostu wszyscy padniemy.
CZYTAJ DALEJ

Matka Teresa z Kalkuty – dar dla Kościoła i świata

[ TEMATY ]

św. Matka Teresa z Kalkuty

Grzegorz Gałązka

W kalendarzu liturgicznym Kościół wspomina 5 września świętą Matkę Teresę z Kalkuty (1910-1997). Do historii przeszła jako „matka ubogich”. Za swoje zaangażowanie na rzecz biednych, bezdomnych, chorych i umierających założycielka zgromadzenia zakonnego i laureatka Pokojowej Nagrody Nobla stała się niezapomnianą postacią. 4 września 2016 kanonizował ją papież Franciszek. W drodze ze swego miejsca urodzenia – Skopje w dzisiejszej Macedonii – do chwały ołtarzy Agnes Gonxha Bojaxhiu (takie nazwisko nosiła w świecie) przeżyła wiele etapów życia, które prowadziły ją przez niemal wszystkie kraje świata.

Agnes Gonxha Bojaxhiu urodziła się 26 sierpnia 1910 roku jako trzecie dziecko w rodzinie albańskiej w wówczas osmańskim Skopje. Została ochrzczona następnego dnia. Dzień swego chrztu uważała za swoją właściwą datę urodzin. Jako dziecko uczyła się języka serbochorwackiego i albańskiego, grała na mandolinie i inscenizowała małe przedstawienia teatralne. W żyjącej w dostatku rodzinie udzielanie pomocy potrzebującym było czymś ogólnie przyjętym. Ojciec Mikołaj, kupiec i polityk zasiadający we władzach miejskich, zmarł w 1919 roku, gdy Agnes miała osiem lat.
CZYTAJ DALEJ

Walka o życie dzieci nienarodzonych w Lichtensteinie

2026-09-05 19:09

[ TEMATY ]

ochrona życia

aborcja

Lichtenstein

Vatican Media

Stosunkiem głosów 13 do 12 parlament Lichtensteinu wyraził zgodę na projekt będący wynikiem inicjatywy obywatelskiej, przewidujący możliwość przerwania ciąży do 12. tygodnia. Odrzucono natomiast wniosek o przeprowadzenie referendum. Książę regent może teraz zawetować ustawę, odmawiając jej zatwierdzenia. Kościół zabrał głos domagając się ochrony życia dzieci nienarodzonych, wskazując przy tym na słowa Jana Pawła II.

Parlament Lichtensteinu przyjął kilka dni temu, stosunkiem głosów 13 do 12, projekt ustawy, który legalizowałby aborcję do 12. tygodnia ciąży. Tą samą różnicą głosów, 13 do 12, parlament odrzucił następnie propozycję poddania projektu pod referendum.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję