Reklama

5 pytań do… Tadeusza Płużańskiego, dziennikarza, historyka, Prezesa Fundacji „Łączka”, syna Żołnierza Wyklętego

O Narodowym Dniu Pamięci Żołnierzy Wyklętych, o ich niezłomności, tragicznych losach i roli dla odzyskania niepodległego państwa, o patriotyzmie wśród młodego pokolenia.

[ TEMATY ]

żołnierze wyklęci

5 pytań do...

Tadeusz Płużański

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Piotr Grzybowski : Jesteśmy tuż po kolejnym Narodowym Dniu Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Czym dla Pana jest to święto?

Reklama

Tadeusz Płużański: To święto szczególne, wyjątkowe - w sensie odczuwania przynależności do polskiej wspólnoty narodowej, wspólnoty bohaterów narodowych, poczucia ciągłości z walką żołnierzy AK, żołnierzy WiN, czy Narodowych Sił Zbrojnych. W moim przypadku dochodzi jeszcze element rodzinny. Jak zapewne wiadomo, mój tato był bliskim współpracownikiem rotmistrza Witolda Pileckiego i niewiele brakowało, żeby też się na „Łączce” znalazł, bo miał zasądzony podwójny wyrok śmierci za działalność w grupie wywiadowczej Pileckiego, przechodził to samo ciężkie śledztwo, i został skazany w tym samym procesie prowadzonym przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie. Wielokrotnie bywałem z tatą na „Łączce”, jeszcze jak to miejsce było pokryte grobami, które zaczęły tam stawać za sprawą Wojciecha Jaruzelskiego od roku 1982. Ojciec podejrzewał, że gdzieś tam, pod spodem znajduje się jego dowódca i myślę, że tato się nie pomylił. Po zamordowaniu na Rakowieckiej Witold Pilecki został zapewne przewieziony właśnie na „Łączkę”, zrzucony tam do bezimiennego dołu, niestety do dzisiaj nie udało się jego szczątków zidentyfikować. Mimo, iż jak zapewnia prof. Krzysztof Szwagrzyk wszystkie kości zostały z ziemi wydobyte, nie zostały jednak rozpoznane, co „zawdzięczamy” wspomnianemu towarzyszowi generałowi, który przed wydaniem zgody na zabudowę dawnego pola więziennego - zabudowę pod dwie nowe kwatery: Ł i ŁII - wcześniej kazał zniszczyć szczątki naszych bohaterów.

PG: Panie Tadeuszu, kiedy pierwszy raz usłyszał Pan od swojego Taty jego tragiczne wojenne, a zwłaszcza powojenne losy?

Reklama

TP: To sprawa bardziej złożona, bo tak naprawdę ojciec nigdy przez całe swoje życie nie opowiedział mi tej historii od początku do końca. To były takie strzępy wspomnień, takie klatki filmowe, często wyrwane z głównego kontekstu. Powód, dla którego ojciec nie chciał o tym opowiadać był taki, że śledztwo w centrali bezpieki przy ul. Koszykowej (bo tam najpierw trafili członkowie grupy Witolda po aresztowaniu), a potem na Rakowieckiej - było zapewne tak straszne, że tego się po prostu nie dało opowiedzieć. Z pojedynczych informacji próbowałem ułożyć cały obraz i wynika z tego, że tata mógł się spokojnie podpisać pod stwierdzeniem rotmistrza Pileckiego, który powiedział: „Oświęcim przy tym to była igraszka”, natomiast ojciec powiedziałby: „Stutthof przy tym to była igraszka”. W tym niemieckim obozie koncentracyjnym był przez pięć lat, natomiast śledztwo, więzienie komunistyczne, stalinowskie okazało się dla niego równie dramatyczne, jak dla rotmistrza Pileckiego. Myślę, że różnica podstawowa między dwoma totalitaryzmami: niemieckim i sowieckim polegała przede wszystkim na tym, że Niemcy stosowali taką dosyć „tępą” maszynerię zbrodni, natomiast komuniści, funkcjonariusze w tym przypadku UB byli sprytniejsi, czy też stosowali sprytniejsze metody, zlecone im przez mocodawców, żeby znęcać się fizycznie, ale także psychiczne. Wszelkiego rodzaju szantaż, polegający na ogół na zastraszaniu represjami, czy też nawet śmiercią najbliższych - matki, żony - to miało zmiękczyć aresztowanych. To były sytuacje ekstremalnie trudne, i to jest jeden z powodów, dla którego wielu Żołnierzy Wyklętych możemy dzisiaj nazwać Żołnierzami Niezłomnymi.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Pierwszy moment, kiedy dowiedziałem się o tej sprawie, to było połączenie mojej formalnej dorosłości, czyli 18 lat i roku 1989, kiedy Polska odzyskała wolność i niepodległość. Wkrótce potem ojciec zaproponował mi, żebym poszedł z nim do sądu, gdzie mogę się czegoś ciekawego dowiedzieć. Ja się oczywiście trochę zdziwiłem - o co w tym wszystkim chodzi. Znałem dwie główne opowieści o tacie, czyli opowieść, która się nazywa Druga Rzeczpospolita, z jej pięknymi wartościami, potem pójście na wojnę we wrześniu 1939 r. jako ochotnik 77 pułku piechoty, później działalność w konspiracji, również w Tajnej Armii Polskiej, w której przełożonym był rotmistrz Witold Pilecki i na koniec właśnie obóz w Sztutowie. Ta historia była doprowadzona do roku 1945, potem się urywała i wracała w roku 1956, gdzie mogłem poznać tatę jako naukowca, filozofa, dydaktyka, sam chodziłem na jego zajęcia na Karową na socjologię, bo tam wykładał w studium doktoranckim. Właśnie wtedy, w 1990 roku, w sądzie wojskowym - co też budziło różne emocje, a nawet grozę - poznałem tą nieznaną twarz taty. Też nie bezpośrednio od niego, bo nie wiedział, jak mi to opowiedzieć, ale pośrednio, ponieważ w tymże sądzie toczyła się tzw. sprawa rehabilitacyjna grupy rotmistrza Witolda Pileckiego. Minister sprawiedliwości Aleksander Bentkowski wzniósł o uniewinnienie, na co mój ojciec zdecydowanie zaprotestował, twierdząc, że nigdy winny się nie czuł, żaden z zarzutów nie był prawdziwy, nie był ani mordercą, ani szpiegiem. Dlatego ojciec zaproponował formułę unieważnienia tych wyroków i ostatecznie to się udało wywalczyć, chociaż cały przewód sądowy trwał przez wiele długich miesięcy, bo to był moment przejściowy pomiędzy PRLem, a trzecią RP. Ludzie, którzy jeszcze przed momentem byli dla państwa groźnymi przestępcami, nagle mieli stać się bohaterami, więc sędziowie – do tego wojskowi – nie za bardzo sobie z tą sprawą radzili.

PG: Czym zasłużyli sobie Niezłomni na taką nienawiść, której konsekwencją były prześladowania, torturowanie, wyroki śmierci?

TP: Zasłużyli się swoją niezłomną postawą walki do końca, nawet z poświęceniem zdrowia i życia, co było nie do zniesienia dla komunistów, którzy fundowali nam swoją uzurpatorską, nielegalną władzę - jak wiemy - na sowieckich bagnetach. Żołnierze Wyklęci przeczyli, a nawet starali się zapobiec planowi komunistów: zbudowaniu tutaj de facto siedemnastej republiki sowieckiej. To nie wyszło, natomiast Polska została podbita, Polska została skolonizowana i - co tutaj istotne - właśnie ta tzw. Polska Rzeczpospolita Ludowa powstała na krwi polskich patriotów, na krwi Żołnierzy Wyklętych. To była zbrodnia założycielska i kłamstwo założycielskie, bo mordując Żołnierzy Wyklętych, zrzucając ich do dołów śmierci - komuniści twierdzili, że ich wyzwalają. Tylko dzięki wymordowaniu polskiej elity mogli przejąć władzę, bo – żeby ta władza była skuteczna - nie zamierzali pozwolić sobie na to, żeby przy życiu pozostali polscy patrioci i antykomuniści.

PG: I dlatego tak długo trzeba było czekać na poznanie ich historii?

TP: Myślę, że dlatego, że po 1989 roku zwyciężyła koncepcja „PRL bis”, a nie budowania prawdziwej trzeciej Rzeczpospolitej, która odnosiłaby się do Rzeczpospolitej drugiej. Wynikało to oczywiście z koncepcji, którą wybrano, czyli Okrągłego Stołu - nie odzyskania wolności, niepodległości, tylko transformacji ustrojowej. Ta transformacja zakładała z jednej strony pozostanie komunistów u sterów, jako ludzi bardzo wpływowych w polityce, gospodarce, również w świecie mediów, ale i w kwestiach świadomościowych. Czyli z jednej strony abolicja dla zbrodniarzy komunistycznych i gruba kreska dla tematu zbrodnie komunistyczne, a z drugiej strony właśnie pozostawienie naszych Żołnierzy Niepodległości w stanie wyklęcia, czyli dalszego wymazywania ich z polskiej świadomości.

PG: Czy jest nadzieja, że sztafeta pamięci, etosu Niezłomnych zostanie poniesiona przez dzisiejszą młodzież i kolejne pokolenia?

TP: Szanse są, chociaż jest też wiele zagrożeń. Jeśli spojrzymy na ostatnie badania opinii publicznej o preferencjach wśród naszej młodzieży, to zobaczymy, że coraz więcej młodych ludzi - w przeciwieństwie do okresu sprzed kilku lat - uważa za atrakcyjne ideały lewicowe, w sensie rewolucji kulturowej promującej antywartości, takie jak gender, LGBT. Natomiast myślę, że mimo wszystko bardzo silny jest nurt oddolny, który powoduje, że dla wielu młodych Polaków Żołnierze Wyklęci pozostają wzorcami osobowości i postawy, do których chcieliby nawiązywać. Żołnierze Wyklęci są atrakcyjni dla młodzieży, szczególnie chłopaków, przez ich przywiązanie do munduru, do wojaczki, ale również z tego powodu, że Żołnierze Wyklęci to byli w dużej mierze młodzi ludzie, więc może być tutaj nawiązywana pewna więź pokoleniowa.

2021-03-06 13:26

Ocena: +7 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Doczekali się grobów

Niedziela warszawska 44/2022, str. VI

[ TEMATY ]

żołnierze wyklęci

Archiwum MŻW

W dawnej katowni na ul. Rakowieckiej ks. Tomasz Trzaska odprawia Msze św. za więzionych i pomordowanych za miłość do Polski

W dawnej katowni na ul. Rakowieckiej ks. Tomasz Trzaska odprawia Msze św. za więzionych i pomordowanych za miłość do Polski

Jeszcze niedawno ich bliscy, znajomi zapalali lampki w miejscach symbolicznych, bo nie wiadomo było, gdzie ich pochowano. Po latach część Żołnierzy Wyklętych doczekało się swoich grobów. Inni wciąż czekają...

Okrągłostołowa III RP długo dojrzewała do upamiętnienia bohaterów. Niemal tak długo, jak trzeba było czekać na poszukiwanie ich grobów i ustanowienie 1 marca Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Prawie tak długo, jak na słowa prezydenta RP, że bez Żołnierzy Wyklętych nie byłoby odzyskanej po latach niepodległości. Niemal tak długo, jak czekano na postawienie Panteonu Wyklętych-Niezłomnych na tzw. Łączce na Powązkach i na przekształcenie katowni przy Rakowieckiej w poświęcone im muzeum.
CZYTAJ DALEJ

Papież Leon XIV odbędzie swoją pierwszą wizytę w parafii diecezji rzymskiej

2026-02-12 16:10

[ TEMATY ]

Rzym

Papież Leon XIV

diecezja rzymska

Vatican Media

W sobotę papież Leon XIV po raz pierwszy odwiedzi parafię w diecezji rzymskiej. Jak poinformowano, będzie to parafia Santa Maria Regina Pacis (NMP Królowej Pokoju) w Ostii. Tam spotka się z około 400 dziećmi i młodzieżą.

Po południu w kościele parafialnym planowana jest Msza św. z papieżem. Ponadto Leon XIV zamierza wziąć udział w posiedzeniu rady parafialnej. Przed wyjazdem zamierza spotkać się z tymi, którzy nie znajdą miejsca w zatłoczonym kościele.
CZYTAJ DALEJ

Łódź: Co z tunelem średnicowym?

2026-02-13 13:38

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Piotr Drzewiecki

Tunel średnicowy pod Łodzią

Tunel średnicowy pod Łodzią

Polskie Linie Kolejowe zerwały umowę z generalnym wykonawcą budowy tunelu średnicowego od Łodzią.

Ta decyzja oznacza odsunięcie o kilkanaście miesięcy, jak nie lat, ukończenia inwestycji, która ciągnie się już od 2019 roku, a której końca nie widać… Jeszcze we wtorek 3 lutego generalny wykonawca zaprosił przedstawicieli mediów, by pokazać, że zarówno plac budowy, jak i sama tarcza TBM „Katarzyna” są gotowe do wznowienia prac w każdym momencie. – Chcemy zdementować pogłoski o tym, że tarcza Katarzyna uległa zniszczeniu na skutek zbyt długiego postoju pod ziemią oraz że została zabetonowana. Z maszyną TBM wszystko jest w porządku, jest ona sprawna, a raz w tygodniu uruchamiamy ją i wykonuje ona jeden pełny obrót tarczy. Chodzi to, aby ruchome elementy urządzenia zostały przesmarowane, aby pracowały wszystkie siłowniki i wytwarzane było ciśnienie. Tarcza utrzymywana jest w gotowości do dalszej pracy – mówił Piotr Grabowski, rzecznik PBDiM, generalnego wykonawcy, który dodał, że praca może się zacząć tylko wtedy, gdy znajdą się dodatkowe pieniądze na ten cel. Wiadomo, że zostało zabezpieczone dodatkowe 500 mln złotych na wykupy mieszkań, ale nie ma wciąż źródeł finansowania dalszych prac tunelowych. Tym bardziej, że PBDiM domaga się od PKP PLK zwrotu około 600 mln zł, jakie wyłożył na finansowanie prac już wykonanych, w tym powstałe wedle waloryzacji projektu tunelu. Od kilku miesięcy trwały mediacje pomiędzy zamawiającym a wykonawcą, które niewiele wniosły, a tarcza jak stała, tak stoi dalej… – Kiedy tylko mediacje zakończą się porozumieniem, możemy natychmiast przystąpić do pracy i w 10 miesięcy zakończyć tunel. Chcemy tę budowę dokończyć, mamy do tego odpowiednich fachowców, współpracujemy z firmami tunelowymi z innych krajów w kwestii doradztwa technicznego, wspólnie rozwiązujemy problemy. Zmiana wykonawcy na samym finiszu budowy tunelu nie tylko opóźni jeszcze bardziej zakończenie inwestycji, ale także podniesie jej koszty – deklarował Piotr Grabowski.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję