Poszukiwanie autorytetów zawsze odbywa się w jakichś ściśle określonych warunkach. Im bliższa jest dla człowieka czyjaś postawa moralna, tym chętniej wraca do wypowiedzianych przez niego słów. Błogosławiony kard. Stefan Wyszyński był więziony przez komunistów najpierw w Rywałdzie, potem Stoczku Warmińskim, a na końcu w Komańczy.
Z jego „Zapisków więziennych” wyłania się obraz pokornego sługi, który cierpi z powodu braku łączności z ludem Bożym, ale mimo to nie wypowiada żadnego krzywdzącego słowa w kierunku swoich prześladowców. Jak sam pisał: „Nie zmuszą mnie niczym do tego, bym ich nienawidził”, albo: „Do nikogo nie mam w sercu niechęci, nienawiści czy ducha odwetu. Pragnę się bronić przed tymi odczuciami całym wysiłkiem woli i pomocą łaski Bożej”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Najbardziej wymowne są jego zapiski z Prudnika Śląskiego i Komańczy. W Prudniku pisał o ryzyku jakie niesie ze sobą odrzucenie wolności:
„Wyrzeczenie się dobrowolne wolności jest wyrazem upadku moralnego obywatela. Gdybym dziś nie chciał bronić swych praw do wolności, nie umiałbym – gdyby zaszła potrzeba – bronić i wolności Ojczyzny. Tylko taki obywatel umie bronić wolności, który doznaje wolności w swej Ojczyźnie. Obywatel uciskany w swej Ojczyźnie, nie jest zdolny jej bronić” (Prudnik Śląski, 7 sierpnia 1955 r.).
Reklama
Z kolei w Komańczy wyłonił się obraz skargi zanoszonej do Boga w imieniu udręczonego od wieków narodu polskiego:
„Ojcze, «o Clavis David!». Daj odetchnąć, byśmy sobie zdołali przypomnieć, jak wygląda życie dzieci Bożych, ludzi wolnych. Uczyniłeś narody wolnymi, dałeś im pragnienie i potrzebę wolności, wszczepiłeś w duszę takie siły, które mogą się rozwinąć ku chwale Twojej tylko wśród wolności. Nie pozwól by zniszczało w nas tyle darów człowieczeństwa, byśmy żyli nieustannie jak bydlęta. Przecież stworzyłeś człowieka na obraz i podobieństwo swoje, Ojcze wolności, któryś wolnością swoją przez Chrystusa obdarzył ludy. Niechby i dla mojego Narodu coś z tych darów Twoich pozostało” (Komańcza, 5 czerwca 1956 r.).
Prymas Polski odzyskał wolność w październiku 1956 roku. Lata spędzone w odosobnieniu pod komunistycznym nadzorem przyniosły – dosłownie – błogosławione owoce. Nie sposób nie zgodzić się z tym, że prześladowcy Kościoła w ostatecznym rachunku przyczyniają się do jego chwały.