Reklama

Idąc za Panem

Czy w dającej się przewidzieć przyszłości grozi Kościołowi powszechnemu brak kapłanów? W najbliższej przyszłości - nie. Liczba kapłanów, licząc w wartościach bezwzględnych, w skali globalnej wzrasta. Według danych Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego, w 2004 r. na całym świecie posługę sprawowało 405 891 kapłanów diecezjalnych i zakonnych. Dziewięć lat wcześniej było ich o tysiąc mniej. Zdaniem ks. prof. Witolda Zdaniewicza z ISKK, na świecie i w Polsce obserwujemy przejawy kryzysu powołań.

Niedziela Ogólnopolska 15/2007, str. 16-17

Liczba kapłanów w Polsce i na świecie w latach 1995 - 2004

Liczba kapłanów w Polsce i na świecie w latach 1995 - 2004

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

Księży wprawdzie przybywa, jednak szybciej rośnie liczba katolików. Dziś jest to już grupa licząca 1,1 mld. W porównaniu z 1995 r. na całym świecie przybyło 120 mln ludzi trwających w łączności z Ojcem Świętym. To wzrost ponad 10-procentowy. Każdy raport watykańskiej agencji Fides, który z okazji Światowego Dnia Misji podaje nowe dane statystyczne Kościoła, cieszy wzrostem wierzących. Smuci jednak to, że przyrost katolików nie idzie w parze z przyrostem liczebności stanu kapłańskiego. Najlepiej pokazują to proporcje. O ile w 1995 r. jeden ksiądz przypadał na blisko 2,5 tys. wiernych, to dziewięć lat później statystyczna parafia jednego duchownego liczyła 2,7 tys. osób, czyli o 10 proc. więcej. Jak sobie radzić z tą krótką ławką? Przede wszystkim lepszym wykorzystaniem kapitału kapłańskiego. Mówi o tym Benedykt XVI w adhortacji apostolskiej „Sacramentum caritatis”, w której nawołuje do „bardziej równomiernego rozmieszczenia duchowieństwa”. W tym kierunku poszli już Węgrzy. Kard. Péter Erdö zapowiedział reorganizację duszpasterstwa na terenach wiejskich. Księża mają żyć w dwu- lub trzyosobowych wspólnotach, dojeżdżając do kilku czy kilkunastu parafii.
Papież, mówiąc o „równomiernym rozmieszczeniu duchowieństwa”, miał na myśli zmieniającą się geografię kapłaństwa w Kościele. O ile kilkadziesiąt lat temu na mapie powołań kapłańskich dominowały stare kraje europejskie i Stany Zjednoczone, to dziś przyrost powołań kapłańskich notuje się głównie w państwach Ameryki Południowej czy Afryki. W Stanach Zjednoczonych w ostatnich czterdziestu latach liczba kapłanów zmniejszyła się o 16 tys., podczas gdy katolicka populacja wzrosła o prawie 20 mln. Kapłański niedobór próbują wypełnić księża z Afryki czy Indii, którzy przyjeżdżają na kilkuletnią posługę za ocean.

U nas bez zmian

Krótką ławkę próbują też zapełnić Polacy. W naszym kraju trend jest nadal odwrotny niż w starych krajach katolickich. Jest się z czego cieszyć. W 2004 r. Kościół w Polsce radował się pracą 28546 kapłanów. W porównaniu do roku 1995 jest ich o 2708 więcej. Na jednego księdza przypada w Polsce niewiele ponad 1200 wiernych. Przybywa kapłanów diecezjalnych i zakonnych. Nieźle jest z seminarzystami, choć tylko diecezjalnymi. Z kandydatami do życia zakonnego jest już gorzej. Porównując rok 2004 z rokiem 1995, odnotować należy zmniejszenie liczby chcących pójść w ślady św. Franciszka, św. Dominika czy św. Jana Bosko o ok. 30 proc. To nie tylko efekt mniejszego zainteresowania drogą ewangelicznych błogosławieństw, ale również ostrzejszej selekcji kandydatów. Pochodzą oni bowiem z tego społeczeństwa, z jego wadami i niedostatkami, które często stają się przeszkodą nie do pokonania na drodze powołania. Mniejsze zaniepokojenie wywołuje statystyka sióstr zakonnych. Od 1997 r., kiedy to mieliśmy najwięcej niewiast w habitach - 25424 - następuje powolny, ale systematyczny spadek powołań. Największy na przełomie tysiącleci, kiedy odeszły, w wyniku śmierci i innych przypadków, 1103 siostry zakonne. W 2004 r. ogólna liczba zakonnic w Polsce wynosiła 23304.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Siostry i klerycy

Podobna tendencja jest zauważalna w skali całego świata. Liczba sióstr profesek, czyli takich, które złożyły wieczyste śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa, powoli, ale systematycznie się zmniejsza - średnio w ostatnich 10 latach o ok. 7,5 tys. rocznie. Dziś na świecie jest 767459 sióstr zakonnych. Można spekulować, że przy identycznej tendencji - bo procesy nie muszą być, a w tym przypadku na pewno nie będą takie same - za 102 lata w Kościele nie będzie zakonnic.
Powyższe kilka zdań nie napawało optymizmem, ale życie, mówiąc kolokwialnie, nie składa się z samych blasków. A co błyszczy jeszcze w statystykach powołań w Kościele? No właśnie - powołania. Liczba seminarzystów diecezjalnych i zakonnych w skali globu rośnie. W 2004 r. - czyli w ostatnim, z którego na razie są wiarygodne dane - młodych mężczyzn przygotowujących się do przyjęcia święceń było ciut więcej niż 113 tys. W porównaniu do roku 1995 liczba wzrosła o 10 tys. Przyjmując powyższą żartobliwą skądinąd metodę przewidywań, jaką zastosowano w sytuacji sióstr zakonnych, za 100 lat powinniśmy mieć 200 tys. kleryków.

Quo vadis, Europo?

Coraz mniejszy udział w ogólnej liczbie seminarzystów ma Europa. Zmienia się geografia odkrytych powołań. W 1995 r. więcej niż co trzeci seminarzysta diecezjalny pochodził ze Starego Kontynentu. W 2004 r. - tylko co piąty. Z wyraźnym spadkiem mamy do czynienia w Hiszpanii, Niemczech i we Francji. Podobny poziom trzymają Polska i Włochy. Z tych dwóch krajów pochodzi ponad połowa europejskich seminarzystów. Prawdziwa klęska dotknęła katolicką przecież Irlandię. Spadek studentów teologii osiągnął w kraju św. Patryka rząd 400 proc., a w 1995 r. poziom powołań na Zielonej Wyspie był porównywalny do polskiego, który uchodzi za wysoki. Trzy lata temu w irlandzkich seminariach było tylko 80 kleryków. Jeden na 38750 katolików. Gdyby analogiczne proporcje miały zastosowanie dziś w Polsce, w naszych seminariach powinno być jedynie 900 kleryków. A jest pięć razy więcej.
Można utyskiwać na stan powołań, ale tych zawsze będzie mało, bo przecież zadań ewangelizacyjnych jest ogrom: „żniwo wielkie, ale robotników mało” (por. Mt 9, 37). Nieuzasadnione są także katastroficzne wizje, jakie kreślą zazwyczaj ludzie niechętni Kościołowi, zacierając przy okazji ręce. Nie popadając w błogie samozadowolenie, ale stojąc twardo na ziemi, trzeba nieustannie prosić Pana, aby „posłał robotników na swoje żniwo”.

2007-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kto o czym wiedział i nie powiedział

2026-06-20 07:06

[ TEMATY ]

felieton

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Tykająca bomba, kula śniegowa, wierzchołek góry lodowej. Niezależnie od tego, jak to nazwiemy, historia Warszawskiego Szpitala Południowego pisze się na naszych oczach każdego dnia. Chodzi oczywiście o jej ciemne karty.

Na szybko podsumujmy. Warszawski Szpital Południowy powstał pod czujnym okiem Rafała Trzaskowskiego – on sam chwalił się tym w kampanii prezydenckiej. Szerokim strumieniem popłynęły tam również środki z KPO. Dziś wiemy, że m.in. pozwoliły one sfinansować 1,6 mln zł rocznego wynagrodzenia dla lekarza i radnego Koalicji Obywatelskiej, którego ojciec jest znanym deweloperem, a matka prokuratorem. Za pokrewieństwo ani przynależność partyjną nikogo nie należy potępiać, ale nie ma też co udawać, że wszystkie te okoliczności nie mogły mieć wpływu na to, jak potoczyła się kariera młodego polityka partii rządzącej po zmianie władzy w Polsce.
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV: Bóg nie chce, aby ktokolwiek cierpiał

2026-06-20 16:20

[ TEMATY ]

Papież Leon XIV

Vatican Media

Bóg nie chce, aby ktokolwiek cierpiał. Posyła nam aniołów, gdy jesteśmy słabi – mówił Leon XIV podczas spotkania z chorymi dziećmi i ich bliskimi w Narodowym Centrum Hadronoterapii Onkologicznej (CNAO) w Pawii. To światowej sławy ośrodek leczenia nowotworów.

Podczas wizyty w CNAO, po przywitaniu każdego z dzieci oraz ich rodzin, Leon XIV podkreślił znaczenie rodziny. „Pokażcie całemu światu – powiedział Papież – jak w trudnych chwilach wszystko staje się jeszcze trudniejsze, jeśli brakuje obecności i miłości rodziny”.
CZYTAJ DALEJ

Prezydent o odebraniu orderu Zełenskiemu: Polacy wiedzą, czym jest wojna, ale nasz próg bólu został przekroczony

2026-06-20 15:55

[ TEMATY ]

Wołodymyr Zełenski

Karol Nawrocki

PAP/Jarek Praszkiewicz

Polacy wiedzą, czym jest wojna i zagrożenie rosyjskie, ale mamy swój próg bólu, który został przekroczony - powiedział w sobotę prezydent Karol Nawrocki, który tłumaczył, dlaczego odebrał Order Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu. Ocenił, że prezydent musi mówić głosem tych, których już nie ma.

Prezydent Nawrocki poinformował w piątek, że wobec zgody prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego na nadanie jednej z jednostek Sił Zbrojnych nazwy „Bohaterów UPA”, po konsultacji z Kapitułą Orderu Orła Białego podjął decyzję o odebraniu tego odznaczenia Zełenskiemu. Jednocześnie podkreślił, że ta decyzja „nie jest przeciwko narodowi ukraińskiemu” i „nie oznacza zmiany strategicznego kierunku polskiej polityki bezpieczeństwa”. Dodał, że „nic się nie zmieniło” w kwestii wsparcia Ukrainy w walce z Rosją.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję