Reklama

z notatnika kapłana

Kapłaństwo

Dodaj nasz portal do preferowanych źródeł Google
Artykuły z niedziela.pl będą pojawiać się częściej w Twoich wynikach wyszukiwania

Czasem lubię sobie popichcić. W kuchni odpoczywam. Podejmujemy się nawet spraw poważnych. Trzy, cztery razy do roku robimy sami na plebanii wyroby wędliniarskie. Szynki, balerony, kiełbasy, kaszankę, salceson.
To takie wspomnienie z dzieciństwa spędzonego na wsi, którego nieodłącznym elementem było świniobicie. My, oczywiście, świnek nie zabijamy. Kupujemy gotowe mięso i podroby potrzebne do pasztetowej, czarnego czy kaszanki. Tak jak drzewiej na wsi bywało, wyroby robimy zawsze przed świętami. Podobnie w tym roku przed Wielkanocą. Szynki, balerony i boczki leżały sobie spokojnie w zalewie. W kościele trwały przygotowania do świąt. Próby asysty, ćwiczenia scholi, ruch przy konfesjonałach. Przed Niedzielą Palmową zostałem poproszony do pani Marii, do domu, ze spowiedzią i Komunią św. Od trzech lat pani Maria walczy dzielnie z nowotworem, ale teraz „wstrętne raczysko” wzięło chyba górę. Lekarze odstawili już chemię, bo organizm za słaby. Pani Maria umiera. Wyspowiadała się, przyjęła Komunię św. Chwilę porozmawialiśmy. Mówi, że nie może jeść, choć ma taką ochotę na kaszankę. - Przyniosę Pani świeżutkiej. Będziemy robili na plebanii przed świętami - powiedziałem. Pani Maria uśmiechnęła się.
- Proszę Księdza, chyba nie dam rady przełknąć - rzekła. - Na pewno świeżutką da Pani radę - powiedziałem, choć chyba sam w to nie wierzyłem. W każdym razie gorącą jeszcze kaszankę, prosto z kotła, przez syna do niej posłałem. W Niedzielę Zmartwychwstania, między Mszami św. w kościele, poszedłem do niej z Komunią św. Czuła się trochę lepiej. Pochwaliła się, że zjadła trochę kaszanki, a nawet kawałek świeżej i - co najważniejsze - domowej kiełbasy. Nie jestem w stanie odtworzyć dokładnie słów, ale powiedziała, że to dlatego, iż te same ręce, które rozdają Pana Jezusa, robiły te wyroby i dlatego dane jej było je przełknąć. Poczułem się mocno skrępowany. Może to zresztą niewłaściwe słowo, ale to zdanie umierającej z pełną świadomością kobiety uświadomiło mi, zresztą nie po raz pierwszy, ale piszę o tym, ponieważ mam to świeżo w pamięci, wagę tego daru i tajemnicy, jaki każdy powołany otrzymał, absolutnie bez własnych zasług, od Pana Boga. Pani Maria, choć fizycznie niepozorna, mężnie walczyła ze śmiertelną chorobą przez te lata. Na jej twarzy, mimo że fizycznie czuła się z pewnością źle, nigdy, przynajmniej wtedy, kiedy się z nią widywałem, nie gasł uśmiech. Mogła to robić - jestem pewien, że gdyby ją zapytać, to potwierdziłaby zdecydowanie - dzięki Eucharystii. Ktoś mi mówił, że pocieszała nawet jednego biskupa, który w pewnym czasie razem z nią znalazł się na onkologii. To Najświętszy Sakrament dawał jej tę niezwykłą siłę i dlatego błogosławiła owe ręce, które jej Boga przynosiły.
Rok Kapłański pomału się kończy. Nie brakło w nim ciosów i razów, których kapłanom, szczególnie w ostatnim czasie, nie szczędzono. Słowa - często pogardy - jakie przebijały z relacji i komentarzy z najbardziej opiniotwórczych ośrodków świata, już nie mówiąc o pospolitym chamstwie, którego pełno w internecie, sprawiały niejednokrotnie, że człowiek chciał skulić ogon i się schować. Być może niektórym komentatorom o to właśnie chodziło. Jakże dobrze, że są takie osoby, jak pani Maria, które od czasu do czasu, a szczególnie w czasie największych nawałnic, wzbudzających lęk i zwątpienie, przypomną, jak kapłaństwo jest dla nich ważne. Nikt, łącznie z komentatorami „NYT”, „Timesa”, „Le Figaro”, nie jest większym autorytetem.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2010-12-31 00:00

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Oceń: 0 0 dodaj do źródeł Google

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Każda z bram jest wciąż otwarta

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock, montaż A.W.

Wizja Jana ma dwie odsłony i obie są potrzebne. Najpierw liczba. Sto czterdzieści cztery tysiące opieczętowanych ze wszystkich pokoleń synów Izraela. Dwanaście razy dwanaście razy tysiąc. To liczba doskonałej pełni ludu Bożego, nie limit miejsc. Pieczęć na czołach sług Boga to znak własności i ochrony przed nadchodzącą próbą. Ezechiel widział podobny znak, taw, kreślony na czołach tych, którzy wzdychają nad obrzydliwościami miasta (Ez 9,4). Opieczętowani pozostają w burzy, oznaczeni jako Boży. Druga odsłona rozsadza wszelką arytmetykę: „potem ujrzałem wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków”. Policzalna pełnia Izraela i niepoliczalny tłum narodów to dwa spojrzenia na ten sam Kościół zbawionych. Stoją „przed tronem i przed Barankiem, odziani w białe szaty”, z palmami zwycięstwa, i wołają o zbawieniu, które należy do Boga i Baranka. Liturgia dzisiejszej uroczystości jest ziemską próbą tego chóru. Wszystkich Świętych to święto niepoliczalnych, tych, których żaden kalendarz nie wymienił z imienia, a którzy stoją w tłumie przed tronem. Pytanie Starca jest pytaniem katechety: „ci przyodziani w białe szaty kim są i skąd przybyli?” Odpowiedź zawiera paradoks, który jest całą teologią świętości: „to ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybielili”. Wybielić we krwi. Chemia niebios odwraca ziemską. Czerwień Baranka czyni białym. Świętość jest praniem szat w cudzej ofierze. Nikt w tym tłumie nie doszedł inaczej. Różnią się drogi ucisku, wspólna jest pralnia łaski.
CZYTAJ DALEJ

Od 1 do 8 listopada możesz uzyskać odpust za zmarłych. Jakie są warunki?

2026-10-28 19:12

[ TEMATY ]

odpusty

Wszystkich świetych

Joanna Popławska/Niedziela

Odpust za zmarłych ofiaruje się na sposób wstawiennictwa, powierzając jego owoc Bogu. Obrazowe określenie „podarować niebo” nie oznacza, że sami rozstrzygamy o losie konkretnej osoby po śmierci. Odpust dotyczy kary doczesnej za grzechy już odpuszczone co do winy.

Odpust może uwalniać od kary doczesnej w całości lub w części. Stąd mamy do czynienia z dwoma rodzajami odpustów: zupełnym i częściowym. Rozróżnienie to związane jest z odmiennymi skutkami, jakie one powodują dla osoby zyskującej odpust.
CZYTAJ DALEJ

Wielka Brytania: 900-letniej katedrze w Southwell grozi zamknięcie

2026-11-01 19:30

[ TEMATY ]

Wielka Brytania

commons.wikimedia.org

Zabytkowej katedrze w Southwell, w hrabstwie Nottinghamshire w środkowej Anglii, grozi zamknięcie z powodu braku funduszy na remont budynku. Licząca dziewięć stuleci świątynia przetrwała wojny, epidemie i religijne wstrząsy w historii tego kraju.

Southwell Minster (znany również jako Katedra i Kościół Parafialny Najświętszej Marii Panny z Southwell) został zbudowany w XI wieku, na kilka stuleci przed zerwaniem króla Henryka VIII ze Stolicą Apostolską. W tym dawnym kościele katolickim, który stał się katedrą anglikańską, przechowywane są niezwykłe skarby sztuki średniowiecznej. Wśród nich znajdują się „liście z Southwell” - XIII-wieczne rzeźby roślinne, których kunszt i detale świadczą o geniuszu ówczesnych rzemieślników. Dziś tym dziełom sztuki zagraża woda - podobnie jak wiernym zgromadzonym na modlitwie, którym deszcz kapie na głowy.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję