Precedencja określa zasady pierwszeństwa i starszeństwa. Dotyczy kolejności, w jakiej powinniśmy się witać, przedstawiać sobie ludzi, przepuszczać w drzwiach. Określa sposób usadzania w samochodzie i przy stole, kolejność wyczytywania nazwisk gości na jakiejś uroczystości itp., itd.
Precedencja towarzyska jest bardzo skomplikowana i nie sposób byłoby omówić ją w jednym, kilku czy nawet kilkunastu materiałach tej objętości, jakie przygotowuję dla „Niedzieli”. Bierze się w niej bowiem pod uwagę stopień pokrewieństwa, wiek, płeć, posiadane tytuły naukowe i inne, funkcje zawodowe, pozycję społeczną i wiele innych czynników.
Precedencja w pracy jest o wiele prostsza, choć wcale nie taka prosta, jakby się to wydawało na pierwszy rzut oka. Gdy zapytamy specjalistę, jakie zasady w niej obowiązują, powie najpierw: „Tylko jedna - kto zajmuje wyższe stanowisko, ten jest ważniejszy i nie bierze się tu pod uwagę ani płci, ani wieku, ani jakichkolwiek innych czynników”. Gdy jednak zapytamy go: A co z dwoma pracownikami na równoważnych stanowiskach (np. naczelnicy działów), odpowie: „W tym przypadku będzie liczył się staż pracy”.
Ktoś napisał do mnie oburzony: „Mój szef traktował sekretarkę szefa drugiego działu w sposób specjalny, czekał, aż ona pierwsza poda mu rękę, przepuszczał ją w drzwiach, a przecież ona jest niżej w hierarchii służbowej niż on”.
Precedencja zwana biznesową, obowiązująca we wszystkich instytucjach, dotyczy tylko tych, między którymi występuje zależność służbowa. Tak więc pracownik naszego działu powinien odnosić się do pracowników innych działów, z którymi nie wchodzi w relacje służbowe, stosując precedencję towarzyską, a zatem biorąc pod uwagę np. płeć i wiek.
Poza tym pozostaje jeszcze jedno „ale”, na które zwraca uwagę wiele podręczników savoir-vivre’u. Związane jest ono ze zjawiskiem kurtuazji. Podręczniki etykiety biznesu przyznają, że biznesmen, dyrektor, kierownik z klasą to człowiek kurtuazyjny. Taki człowiek, gdy chodzi o podstawowy interes przedsiębiorstwa, jeśli się spieszy, zachowuje się według zasad precedencji biznesowej. Gdy jednak ma możliwości i czas, przepuszcza np. w drzwiach sekretarkę (bo jest kobietą) czy pracownika niższego szczebla (bo jest starszym człowiekiem).
Paweł „przypomina Ewangelię” i czyni to językiem, który dla prawnika brzmi znajomo: „przekazałem wam na początku to, co przejąłem” (gr. paredōka - parelabon; Wulgata: tradidi… quod et accepi). To techniczne słownictwo autoryzowanego przekazu. Tak rabini opisywali łańcuch tradycji, tak prawo rzymskie nazywało wydanie rzeczy, traditio. Apostoł pozostaje ogniwem tego przekazu. Wiara jest depozytem. „Strzeż depozytu” napisze Paweł Tymoteuszowi (1 Tm 6,20), a z tego depositum wyrośnie pojęcie depositum fidei, obecne w prawie Kościoła do dziś (por. kan. 750). Rzymski kontrakt depozytu miał jedną świętą regułę. Rzecz powierzoną oddaje się nienaruszoną. Trudno o lepszy obraz tego, czym jest przekaz wiary.
Bp Kiciński: Jeśli człowiek postawi siebie w miejsce Boga, wtedy nikną wszelkie bariery człowieczeństwa
2026-09-17 11:25
ks. Łukasz
ks. Łukasz Romańczuk
Biskup Jacek Kiciński CMF
17 września, w rocznicę zdradzieckiej napaści Związku Radzieckiego na Polskę, obchodzimy Światowy Dzień Sybiraka. Wrocławskie uroczystości rozpoczęły się od Eucharystii w parafii św. Bonifacego, której przewodniczył bp Jacek Kiciński CMF.
Biskup pomocniczy Archidiecezji Wrocławskiej homilię rozpoczął od słów Jezusa Chrystusa: “Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”. - Słowa te, w sposób szczególny Bóg kieruje do każdego z nas. [...] Musiało upłynąć wiele lat, aby takie święto w historii Polski mogło być odnotowane święto - Światowy Dzień Sybiraka. Musiało upłynąć wiele lat, aby można było mówić o napaści radzieckiej na Polskę, o zbrodniach sowieckich na Polakach, o wywózkach na Syberię oraz o nieludzkich warunkach życia naszych braci i sióstr na nieludzkiej ziemi - mówił bp Jacek, dodając: - To dzisiejsze święto państwowe nie jest świętem radosnym, ale jest to święto, które jest okazją do wielkiej zadumy i refleksji. To dzień, który ma na nowo nam uświadomić, do czego może prowadzić ludzka pycha. Bo jeśli człowiek postawi siebie w miejsce Boga, wtedy nikną wszelkie bariery człowieczeństwa. Dlatego człowiek człowiekowi jest w stanie zgotować taki los, że przekracza ludzką wyobraźnie. Nienawiść do człowieka prowadzi do nienawiści ludzkiego życia. To przerażający widok.
Od początku wydawało mi się to dziwne. Nikt inny, tylko Donald Tusk dostał „raport CIA”? A co z innymi przywódcami? Dostali te same informacje, ale byli na tyle roztropni, że się tym nie podzielili? Coś tu nie grało. Szczególnie, że po mocnych, rzuconych publicznie słowach, nie poszły praktycznie żadne poważne kroki. Co więcej, po kilku dniach okazało się, że „raportu CIA” nie dostał nawet minister obrony narodowej. I tutaj sprawa się rypła.
Okazało się, że Donald Tusk 10 września br. W towarzystwie swoich odpowiedników z grupy Wyszehradzkiej skłamał, czy też jak kto woli „był nieprecyzyjny”. Nawet w tej drugiej wersji, takie działanie, połączone ze straszeniem obywateli jest co najmniej niepoważne!
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.