Reklama

Rodzi się nowa wspólnota wartości

Niedziela Ogólnopolska 17/2012, str. 28

Czesław Ryszka
Pisarz i polityk, publicysta „Niedzieli”, poseł AWS w latach 1997 - 2001, w latach 2005-2011 senator RP; www.ryszka.com

Czesław Ryszka<br>Pisarz i polityk, publicysta „Niedzieli”, poseł AWS w latach 1997 - 2001, w latach 2005-2011 senator RP; www.ryszka.com

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Badania socjologów wskazują, że po katastrofie smoleńskiej 90 proc. polskiego społeczeństwa stanowiło pewnego rodzaju wspólnotę polityczną i że był to fenomen niespotykany wcześniej. Zjednoczyła wszystkich nie tylko śmierć prezydenta, ale ukazanie jego prawdziwego wizerunku jako patrioty i człowieka wartości. To, co u niego było wcześniej wyśmiewane i niedoceniane, nagle stało się najwyższą cnotą. Sprawiły to media, które na chwilę przestały manipulować, pokazując po prostu rzeczywistość taką, jaka jest. Pokazano więc, jak dziesiątki tysięcy ludzi ruszyły do trumien pary prezydenckiej, jak pod krzyżem przed Pałacem Prezydenckim na modlitwie spotkała się dosłownie cała Polska. Tak zrodziła się wówczas wspólnota polityczna, którą połączyło hasło: Bóg - Honor - Ojczyzna.
Aby ów fenomen nie przerodził się w jakiś potężny ruch politycznego sprzeciwu - tak jak stało się to po pierwszej pielgrzymce Ojca Świętego Jana Pawła II do Ojczyzny, kiedy zrodziła się „Solidarność” - ludzie władzy i mediów zrobili wszystko, aby tę wspólnotę rozbić. Mając do dyspozycji potężne środki przekazu oraz różnych pseudoekspertów, ustalono odgórnie przyczyny katastrofy smoleńskiej. Krótko mówiąc, premier Donald Tusk zamiast zadbać o wyjaśnienie przyczyn tej tragedii, uczynił wszystko, aby temat katastrofy zignorować i zmanipulować. Taki był cel oddania całego śledztwa w ręce Rosjan.
Od tego momentu zaczęło się niszczenie rodzącej się wspólnoty narodowej, a przy okazji bito na oślep w instytucje, które tę wspólnotę spajały: Kościół oraz katolickie środki przekazu, Radio Maryja i Telewizję Trwam. Przerażony tworzącą się wspólnotą, pełniący obowiązki prezydenta Bronisław Komorowski, każąc usunąć krzyż sprzed Pałacu Prezydenckiego, przyczynił się do jego sponiewierania, do obelg i przemocy wobec obrońców krzyża. Walka z zaczątkiem wspólnoty narodowej, gromadzącej się pod krzyżem przed Pałacem Prezydenckim, była najbardziej widomym dowodem wyszydzania wartości, które są drogie ludziom wierzącym, a także wyśmiewania wszystkiego, co patriotyczne, bohaterskie i polskie.
To dlatego brat śp. Prezydenta Jarosław Kaczyński, oceniając to wszystko, co działo się wówczas, 10 kwietnia br. nazwał to haniebną zdradą. Za haniebne uznał były premier oddanie śledztwa Rosjanom, niepodjęcie własnej sekcji zwłok, nieumiędzynarodowienie sprawy, przyjmowanie i potwierdzanie rosyjskich kłamstw, obrażanie poległych, obrażanie i upokarzanie rodzin...
Mocne słowa, pełne emocji, ale jakimi słowami określić tyle kłamstw, którymi oplątano tę tragedię? Jeszcze nie uschły kwiaty na grobach ofiar, a już część opiniotwórczych mediów oskarżyła śp. Prezydenta o naciski na pilotów, potem o to samo pomówiono gen. Andrzeja Błasika, spotwarzano pilotów za rzekomą brawurę, a wreszcie i patriotyczny zryw na Krakowskim Przedmieściu nazwano psychozą narodową, a krzyż - PIS-owskim politycznym orężem.
Dziś upadło wiele z tych kłamstw, choć nadal wielu uważa, że skrzydło samolotu odpadło w wyniku zderzenia z brzozą - tak głosi raport MAK-u oraz powtórzyła to komisja Jerzego Millera. Wielu nadal twierdzi, że gen. Błasik był w kokpicie - co obalili biegli z Instytutu Sehna. Zapewne i premier wierzy w kłamstwa MAK-u, skoro nie powołał nowego zespołu, który od początku powinien był rozpocząć śledztwo. Według premiera, zapewne także rosyjskie kłamstwa przy sekcjach zwłok były zrobione wzorowo, bo przecież tak to stwierdziła marszałek Ewa Kopacz. Jak fałszywie po tym wszystkim brzmią słowa premiera, że „państwo zdało egzamin”.
Z pomocą kłamstwa tę niewyobrażalną tragedię narodową rządzący politycy oraz usłużni im dziennikarze potrafili rozmyć, uznać za fakt drugorzędny, mało ważny. Z pomocą propagandowej machiny nagłośniono książki i wypowiedzi pseudoekspertów, które dzisiaj są już nic niewarte. Dzisiaj wiemy, że te wszystkie kłamstwa były potrzebne władzy, aby z jednej strony - utrwalić nieprawdziwy przebieg katastrofy, a z drugiej - rozbić jedność narodową, zniszczyć rodzące się poczucie patriotycznej wspólnoty. W sierpniu 2010 r., jak to odnotowali socjologowie, tę posmoleńską wspólnotę udało się ostatecznie rozbić.
Dziś, po dwóch latach od katastrofy, rodzi się nowa wspólnota wartości, jako wyraz niezgody na smoleński fałsz, na pseudoprawdy. Udowodniły to obchody drugiej rocznicy katastrofy smoleńskiej, które odbyły się w większości polskich miast. Ukazały one inną Polskę, przebudzoną do obrony wspólnotowej jedności. 10 kwietnia br. jak niegdyś Jan Pietrzak razem z tysiącami osób odśpiewał na Krakowskim Przedmieściu: „Żeby Polska byłą Polską”. Czy jednak znajdziemy w sobie dość siły, żeby powiedzieć „dość!” ludziom, którzy nas okłamują? Okazją do wyrażenia protestu będzie 21 kwietnia w Warszawie manifestacja o wolne media i Telewizję Trwam na multipleksie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2012-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bóg za bardzo kocha człowieka, by się obrażać

2026-10-08 07:49

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

pexels.com

Bóg za bardzo kocha człowieka, by się obrażać. Jest Bogiem, który nie przestaje próbować przyciągnąć do Siebie człowieka, bo tylko u Niego może znaleźć prawdziwe szczęście, autentyczną radość, pełnię życia.

Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: «Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę; woły i tuczne zwierzęta ubite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!” Lecz oni zlekceważyli to i odeszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali. Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. Wtedy rzekł swoim sługom: „Uczta weselna wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala weselna zapełniła się biesiadnikami. Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nieubranego w strój weselny. Rzekł do niego: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś, nie mając stroju weselnego?” Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych».
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV: Kara śmierci niedopuszczalna. Uderza w godność osoby

2026-10-10 18:52

[ TEMATY ]

kara śmierci

Leon XIV

Vatican Media

Papież uznaje karę śmierci za niedopuszczalną, ponieważ godzi ona w nienaruszalność i godność osoby ludzkiej. Leon XIV stwierdził, że sprawiedliwość i dobro wspólne mogą być chronione bez uciekania się do tej kary.

Papież Leon XIV napisał na swoim oficjalnym koncie w serwisie X, że Kościół katolicki uważa karę śmierci za niedopuszczalną. „Kara śmierci jest niedopuszczalna, ponieważ godzi w nienaruszalność i godność osoby ludzkiej. Dobro wspólne może być chronione, a wymogi sprawiedliwości mogą zostać zachowane bez uciekania się do kary śmierci.” – napisał Ojciec Święty.
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV na Anioł Pański: Nasza radość, to dar Boży dla zbawienia świata

2026-10-11 12:59

[ TEMATY ]

Anioł Pański

Leon XIV

@Vatican Media

Papież Leon XIV

Papież Leon XIV

Przyjęcie weselne z ewangelicznej przypowieści, to nasze święto, a sala bankietowa to nasze kościoły, domy, gdzie każdego dnia Syn Króla – Jezus Chrystus, powraca, by wyrażać nam swoją miłość – wskazał Leon XIV w katechezie podczas modlitwy Anioł Pański. Papież dodał, że głoszona przez chrześcijan radość, łzy, gesty dobroci są darem Bożym dla zbawienia świata.

Papież w katechezie nawiązał do sceny z Ewangelii św. Mateusza, odczytywanej w tę niedzielę, przedstawiającej ucztę weselną, wyprawianą przez króla dla jego syna. Zaproszenie na ucztę wielu osób jest znakiem – jak pisał św. Tomasz z Akwinu w Summa theologiae - że dobro z natury dąży do rozprzestrzeniania się: „Bonum dicitur diffusivum sui”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję