Reklama

Kościół

Kwarantanna nie może nas oddzielić od Boga

Jak Kościół w Europie radzi sobie z koronawirusem?

Niedziela Ogólnopolska 13/2020, str. 13-14

[ TEMATY ]

Europa

kościoły

koronawirus

Parafia św. Katarzyny w Nowym Targu

Zamykane są kościoły, biskupi udzielają dyspensy od uczestnictwa w niedzielnej Mszy św., dostosowując się do zaleceń władz państwowych. Nie chcą jednak efektu oblężonej twierdzy pełnej spanikowanych ludzi.

„Starajcie się szerzyć spokój, nie panikę. Obecny czas przypomina o kruchości ludzkiego życia i o naszej zależności od siebie i od Boga. Trzeba przezwyciężyć pokusy rozpaczy, by szerzyć pogodę ducha, a nie zamieszanie, solidarność – nie egoizm” – wskazał prymas Irlandii abp Eamon Martin. Hierarcha odprawił Mszę św. w dniu św. Patryka w pustej katedrze. Jak się wtedy czuł, możemy się tylko domyślać, ale to on napisał słowa, które powinny się stać mottem dla chrześcijan doświadczonych koronawirusem: nie siejcie paniki, siejcie nadzieję”.

Reklama

Wszędzie sytuacja wygląda podobnie, tylko ludzie reagują inaczej. W Czechach wprowadzono ogólnokrajową kwarantannę, a publiczne liturgie zostały zakazane przez państwo. Dopiero interwencja kard. Dominika Duki sprawiła, że władze pozwoliły na odprawianie Eucharystii, ale tylko w obecności maksymalnie 10 osób.

„Apeluję, by nie ulegać epidemii strachu i tchórzostwa. Największą ochroną przed zachorowaniem są odwaga, wytrwałość i cierpliwość” – napisał metropolita Pragi.

„Kwarantanna nie może nas oddzielić od Boga. Koronawirus nie może doprowadzić do zerwania łączących nas więzi wiary. Na obecny kryzys trzeba odpowiadać intensywną modlitwą” – woła abp Światosław Szewczuk, zwierzchnik ukraińskiego Kościoła greckokatolickiego, którego najbardziej niepokoi los ludzi z regionów objętych konfliktem z Rosją. „Cierpiący na skutek wojny są też najbardziej narażeni ze względu na niski poziom służby zdrowia. Oni potrzebują teraz nadzwyczajnego wsparcia. Bo ci, którzy pozostali w strefie wojennej, to w zdecydowanej większości ludzie starsi”.

Na drugim końcu Europy, w Hiszpanii, gdzie tylko w Madrycie jest ponad 2 tys. chorych, nawet muzułmanie zamknęli meczety. „Prewencja przed zakażeniem jest w obecnej chwili odpowiedzialnością obywatelską i chrześcijańską najwyższej wagi” – napisali w specjalnym komunikacie hiszpańscy biskupi i udzielili wiernym dyspensy od obowiązku uczestniczenia w niedzielnej Eucharystii. Kościołów jednak nie zamknięto, by ludzie pojedynczo mogli wejść na chwilę modlitwy. Wyjątkiem jest diecezja Vitoria w Kraju Basków, gdzie epidemia zbiera tak ogromne żniwo, że tamtejszy biskup zdecydował się w końcu na ten drastyczny krok.

Reklama

We włoskim Asyżu franciszkanie rozkołysali dzwony, które mają przypominać ludziom o modlitwie za wstawiennictwem św. Franciszka i św. Klary. Dzwony biją też na znak solidarności z osobami dotkniętymi koronawirusem, z pracownikami medycznymi i wolontariuszami, których we Włoszech powszechnie określa się mianem bohaterów.

Swoistym znakiem czasu jest też sytuacja we francuskim Lourdes. Po raz pierwszy od czasu objawień zamknięto słynne sanktuarium, a przy grocie objawień zostało jedynie trzydziestu kapelanów, którzy odmawiają – transmitowaną przez internet – specjalną nowennę o uwolnienie od epidemii.

W Anglii kard. Vincent Nichols zwrócił się do wiernych ze specjalnym apelem: „Myślę, że mamy dwie zasady głęboko zakorzenione w naszej kulturze, wywodzące się z tradycji judeochrześcijańskiej: jedna to «czcij ojca i matkę», a druga – «kochaj bliźniego jak siebie samego». Myślę, że ludzie w tym kraju są dojrzali na tyle, by nie stracić z oczu tych zasad”.

Kardynał John Dew z Nowej Zelandii radzi swoim rodakom, by czas tego niezwykłego Wielkiego Postu potraktować jako czas rekolekcji w samotności. „Na całym świecie są tysiące ludzi, którzy obecnie są w samoizolacji, boją się zarazić. To dobry czas, żeby lepiej wykorzystać Wielki Post, znaleźć czas na modlitwę, czytanie Pisma Świętego, skorzystać z aplikacji modlitewnych, których w internecie jest niemało, przeżyć ten czas w duchu rekolekcji, nauczyć się być samemu ze swoimi myślami. To nie tak, że nic od nas nie zależy. Jest całe mnóstwo rzeczy, które ludzie mogą zrobić, żeby zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa”.

W całej Europie istnieje możliwość uczestniczenia w liturgii bez wychodzenia z domu. Swoistym znakiem czasu jest postawa nawet krytycznych wobec Kościoła mediów, które wprowadziły do swoich ramówek transmisje niedzielnych Mszy św.

2020-03-25 12:49

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Francja: dlaczego młodzi odeszli od Kościoła?

2020-09-08 16:41

[ TEMATY ]

kościoły

Adobe.Stock.pl

W ostatnich dziesięcioleciach społeczeństwo francuskie uległo głębokiej dechrystianizacji. Przejawia się to szczególnie wśród ludzi młodych poniżej 25 roku życia. Tylko jedna czwarta z nich została ochrzczona, a jedna piąta uznaje się za katolika.

    Świadectwem postępującej we Francji sekularyzacji są niedawne badania przeprowadzone na zlecenie dziennika Le Monde. Potwierdzają one na przykład, że zaledwie 2 proc. Francuzów chodzi co niedzielę do kościoła i tylko 56 proc. zna na pamięć modlitwę Ojcze Nasz.

    • Odejście katolików od Kościoła jest związane na pewno z przemianami, jakie dokonały się w społeczeństwie.
    • Niektóre rodziny katolickie postanowiły, że młode pokolenia same powinny sobie wybrać swą duchową drogę.
    • Katolicyzm stał się mniejszościowy, ale pozostaje obecny w społeczeństwie francuskim i paradoksalnie ta obecność jest bardziej widoczna, niż w latach 70-tych.

    Badaniem procesu sekularyzacji we Francji zajmuje się socjolog Yann Raison du Cleuziou. Zauważa on, że odejście katolików od Kościoła jest związane na pewno z przemianami, jakie dokonały się w społeczeństwie. Istotną rolę odegrała tu jednak postawa samych rodzin, które w pewnym momencie zaniedbały przekaz wiary nowym pokoleniom. Błędną strategię zastosowano też w katechizacji. Za mało w niej było wiary, a za dużo treści czysto humanistycznych – mówi du Cleuziou.

    „Jest to związane z przemianami w samym Kościele. Począwszy od lat 70-tych część katolików ma problemy z przekazem wiary swym dzieciom. Niektóre rodziny katolickie postanowiły, że młode pokolenia same powinny sobie wybrać swą duchową drogę. W konsekwencji przestano im przekazywać wiarę ojców. Brak zainteresowania wiarą wśród młodych stawia też pytanie o jakość katechezy i duszpasterstwa. Tylko 20 proc. młodych poniżej 25 roku życia uznaje się za katolików, a przy tym wielu z nich korzysta z katolickiej oświaty. To pokazuje, że duszpasterstwo w szkołach nie utwierdza ich w wierze. Być może dlatego, że ma ono wydźwięk zbyt humanistyczny, koncentruje się na wartościach dzielenia się, gościnności, wielkoduszności…, a zatem na ideach, które nie są typowo religijne. W konsekwencji młodzi odnoszą wrażenie, że chrześcijaństwo nie jest im potrzebne, bo mogą żyć tymi wartościami bez wiary. Oni po prostu nie widzą, co nowego mogłaby wnieść do ich życia wiara" – mówi Radiu Watykańskiemu du Cleuziou.

    Yann Raison du Cleuziou zauważa, że pomimo radykalnej sekularyzacji, jaka nastąpiła w ostatnich dziesięcioleciach, katolicyzm nadal pozostaje ważnym czynnikiem charakteryzującym francuskie społeczeństwo. Wynika to również z nowej postawy praktykujących katolików, którzy świadomi zachodzących przemian stali się tym, co Benedykt XVI określił mianem kreatywnej mniejszości.

    „Katolicyzm stał się mniejszościowy, ale pozostaje obecny w społeczeństwie francuskim i paradoksalnie ta obecność jest bardziej widoczna, niż w latach 70-tych, kiedy był on większościowy. Na przykład podczas ostatnich wyborów prezydenckich katolicy byli bardzo aktywni, bardzo obecni w polityce, co nie zdarzało się od kilkudziesięciu lat. Wynika to z tego, że zdali sobie oni sprawę z tego, że są mniejszością. Jako mniejszość lepiej się organizują, by wywierać wpływ, podczas gdy wcześniej, kiedy byli większością, nie czuli takiej potrzeby, by bronić własnych interesów, negocjować swego poparcia w zamian za obietnice w kwestiach konserwatywnych czy bioetycznych“ - powiedział du Cleuziou.

    CZYTAJ DALEJ

Wadowice: nie żyje s. Magdalena Strzelecka – kustosz Domu Rodzinnego Jana Pawła II

2020-10-01 09:36

[ TEMATY ]

śmierć

Siostra zakonna

nazaretanki.org

S. Magdalena Strzelecka zmarła 29 września w wieku 85 lat. W latach 1984-2010 była kustoszem Domu Rodzinnego Jana Pawła II w Wadowicach. Pogrzeb s. Magdaleny Strzeleckiej odbędzie się w czwartek. Nazaretanka spocznie na wadowickim cmentarzu parafialnym.

Siostra Magdalena (Daniela) Strzelecka pochodziła ze Szczekocin. Urodziła się w rodzinie o patriotycznych tradycjach. Jej ojciec Antoni był legionistą Józefa Piłsudskiego i brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 roku. Został ranny w bitwie pod Warszawą. W czasie II wojny światowej dom rodzinny s. Magdaleny w Szczekocinach służył jako skrzynka kontaktowa placówki Armii Krajowej.

Śluby zakonne przyjęła w 1957 r. w zgromadzeniu nazaretanek w Kielcach. Następne etapy jej służby zakonnej to Częstochowa, Piekoszów, Kraków, a od 1977 r. - Wadowice.

Przez 25 lat uczyła religii. Od 1984 aż do 2010 r., kiedy rozpoczęła się przebudowa Domu Rodzinnego Jana Pawła II, jako kustosz papieskiego muzeum wraz z trzema innymi siostrami oprowadzała turystów i pielgrzymów, przybliżając postać małego Karola Wojtyły, późniejszego papieża Jana Pawła II.

"Ojca Świętego Jana Pawła II poznałam w okresie Bożego Narodzenia w 1960 r. jako młodego biskupa. Wówczas to odwiedził nasz dom w Częstochowie, w którym prowadziłyśmy liceum dla dziewcząt. Z homilii, którą wtedy wygłosił, przebijało wielkie umiłowanie Świętej Rodziny z Nazaretu, a zarazem zatroskanie o współczesną rodzinę" - wspominała pierwsze spotkania z Janem Pawłem II. O papieżu mówiła, że był wybitną osobowością, pełną prostoty i niestwarzającą dystansu między nim a człowiekiem, z którym się spotykał.

Dzięki jej staraniom i zabiegom współpracujących z nią sióstr udało się wzbogacić zbiory muzeum o pierwszą sutannę, jaką założył papież, ubranie kardynalskie, stroje i sprzęt sportowy, a także różaniec, na którym modlił się w Radiu Watykańskim.

CZYTAJ DALEJ

Brazylia: w ub.r. podwoiła się liczba aktów przemocy wobec wspólnot i ziem tubylczych

2020-10-01 20:56

[ TEMATY ]

wspólnota

przemoc

Brazylia

Digo_Souza / Foter / CC BY-ND

Ze 109 w 2018 do 256 w ub.r. zwiększyła się w Brazylii liczba przypadków przemocy wobec miejscowej ludności tubylczej. Są to czyny określane jako "zajęcia ziem, bezprawne wykorzystywanie zasobów i działania ze szkodą dla prawa własności". W 2019 nastąpił wzrost aktów bezprawia w 16 spośród 19 kategorii przemocy, wymienionych w raporcie Misyjnej Rady Tubylczej (CIMI), ogłoszonym 30 września. Kreśli on bardzo niepokojący obraz sytuacji autochtonicznych mieszkańców kraju po pierwszym roku prezydentury Jaira Bolsonaro.

Z dokumentu wynika m.in., iż szybko rośnie i umacnia się wywłaszczanie ziem indiańskich, dokonywane za pomocą aktów najazdu i przemocy i w sposób bardzo agresywny na całym obszarze państwa, prowadząc do trudnych do wyliczenia zniszczeń. Raport wspomina konkretnie o uznaniu pierwotnego prawa własności, ale podkreśla też, że ziemie te są miejscem ochrony lasów i ich bogatych ekosystemów. Historycznie obecność tubylców na tych obszarach pozwalała im funkcjonować jako prawdziwe zapory dla postępującego niszczenia lasów i innych procesów rabunkowych. Tymczasem dane za rok ubiegły wskazują, że ludy tubylcze i ich tradycyjne ziemie są wyraźnie zawłaszczane.

Na tę szeroką panoramę niszczenia nałożył się "wybuch" zbrodniczych pożarów, które niszczyły Amazonię w 2019 r., wywołując wielki oddźwięk międzynarodowy.

Według raportu CIMI przemoc wobec ludności tubylczej opiera się na projekcie rządowym, wymierzonym w jej ziemie i znajdujące się na nich wspólne dobra, aby przekazać je przedsiębiorcom z przemysłu głównie rolno-spożywczego, górniczego i leśnego. Dokument wskazuje bowiem, że w 2019 nastąpił wzrost liczby aktów przemocy w 16 spośród 19 kategorii, jakie wymienia to opracowanie. Szczególną uwagę zwrócono na nasilanie się przypadków w kategorii "zajęcia ziem, bezprawne wykorzystywanie zasobów i działania ze szkodą dla prawa własności" – ich liczba wzrosła ze 109 w 2018 do 256 ub. roku.

Spośród istniejących w Brazylii 1298 ziem indiańskich 829 (czyli 63 proc.) winny jeszcze uzupełnić proces rozgraniczania i rejestracji jako tradycyjne terytorium tubylcze w Sekretariacie Dziedzictwa Związku. Z tej liczby 829 ziem 536 (64 proc.) to takie, których nie objęła jeszcze biurokracja państwowa.

Obszerne, 216-stronicowe opracowanie CIMI poświęciło oddzielny rozdział "przemocy przeciw osobie", która w wypadku ludności tubylczej łączy się ściśle z problemami ziemi. Raport odnotowuje 13 przypadków nadużywania władzy, 33 grożenia śmiercią, 34 inne pogróżki, 113 zabójstw, 20 zabójstw z powodu niedbalstwa, 13 przypadków celowego zadania ran, 16 aktów rasizmu i dyskryminacji kulturowej, 24 zamachy na życie i 10 przypadków przemocy seksualnej. Łącznie daje to rekordową liczbę 276 aktów przemocy wobec ludności tubylczej w 2019, a więc ponad dwukrotnie więcej niż rok wcześniej, gdy było ich 110.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję